Zmiany w finansowaniu służb ratowniczych
W listopadzie 2010 r. sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych zarekomendowała dwie poprawki w projekcie budżetu na 2011 r. Zakładały zwiększenie środków na Ochotniczą Straż Pożarną, WOPR, GOPR i TOPR.
Poprawki zgłoszone przez Edwarda Siarkę z PiS, komisja przyjęła bez żadnego sprzeciwu, środki udało się znaleźć przez zmniejszenie wydatków w ramach „spraw wewnętrznych”. Oznacza to że zmniejszono finansowanie dwóch pozycji w dziale administracji publicznej oraz bezpieczeństwa publicznego i ochrony przeciwpożarowej.
Także podczas prac nad budżetem na 2010 r. MSWiA przeznaczyło dodatkowy milion złotych na bieżącą działalność ratowników górskich i wodnych, dodatkowe środki przekazano ratownikom mazurskim. Uratowało to przed katastrofą TOPR, który na bieżącą działalność musiał zaciągać kredyt w banku.
W sierpniu 2010 r. ukazał się raport NIK w sprawie finansowania WOPR i bezpieczeństwa nad wodą, poruszający problem zapewnienia stabilnego i przejrzystego systemu finansowania. NIK zauważył, że MSWiA nie nadzoruje odpowiednio wydawania pieniędzy. Przekazywane są przez wojewodów i samorządy, zamiast bezpośrednio, w dodatku nieregularnie i bez dokładnego rozpoznania potrzeb, co utrudnia planowy rozwój. Dla zapewnienia bezpieczeństwa, będzie także potrzebny kompleksowy spis stanu i potrzeb ratownictwa wodnego w całym kraju. Opracowanie specjalnych procedur postępowania w wypadku wystąpienia masowych, niebezpiecznych zdarzeń na wodzie, jak na przykład „biały szkwał” na Mazurach, należy je dodać do planów zarządzania kryzysowego.
Istnieje także potrzeba uruchomienia wspólnego, radiowego kanału ratowniczego, na którym służby mogłyby się ze sobą komunikować.
Na razie służby ratownicze starają się jak najwięcej skorzystać ze środków Unii Europejskiej.
W ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Pomorskiego, gdański WOPR otrzymał dofinansowanie na zakup sprzętu ratowniczego, dofinansowano budowę Centrum Ratownictwa Wodnego w Sopocie, planowana jest także budowa Centrum Żeglarstwa. Tworzony jest regionalny zintegrowany system ratownictwa obejmujący OSP, WOPR, PCK oraz administrację państwową w tym także policję, straż graniczną, morską służbę poszukiwania i ratownictwa SAR.
Z funduszy unijnych finansowana są szkolenia na ratowników różnych stopni w całym kraju w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.
Mazurska Służba Ratownicza
Stacja Ratownictwa Wodnego w Okartowie powstała w czerwcu 1978 r. Założyły ją kluby żeglarski z południowej Polski, pod przewodnictwem Yacht Klubu „Bryza” z Kędzierzyna-Koźla. Działały przy większych zakładach pracy, dzięki czemu mogły rozporządzać większymi środkami i zorganizować Stację.
Początkowo jej założenie było wyrazem protestu środowiska żeglarskiego przeciwko brakowi zabezpieczenia Wielkich Jezior przez ratownictwo wodne (szczególnie ogromnego jeziora Śniardwy).
Poszczególne zakłady pracy wybrały do tego zadania swoich przedstawicieli, związanych ze sportami wodnymi. Byli wśród nich nurkowie, marynarze, ratownicy, żeglarze, motorowodniarze. Własnoręcznie wybudowali wszystkie urządzenia na Stacji, remontowali i przystosowywali do ratownictwa statki kupowane od rozmaitych armatorów.
W 1982 r. placówka była już rozbudowana, prężnie rozwijająca się dzięki finansowaniu ze środków klubów żeglarskich, które ponosiły cały ciężar jej utrzymania. Ochraniała całą południową część Wielkich Jezior.
Zmiany rozpoczęły się w 1989 r., część kadry musiała zrezygnować z pracy, zaczęło brakować pieniędzy. Dwa lata później Stacja została zarejestrowana w Urzędzie Kultury Fizycznej i Sportu w Warszawie a jej sytuacja uległa stabilizacji, Urząd dofinansowuje ją do tej pory chociaż resztę środków ratownicy muszą zorganizować sami.
Najpoważniejszym problemem jest znalezienie specjalistów do pracy na tym stanowisku. Kapitanowie statków, nurkowie, ratownicy nie mogą cały czas pracować jako wolontariusze co stwarza problemy z obsadzeniem wszystkich stanowisk w sezonie.
Od maja do października MSR zabezpiecza jeziora: Śniardwy, Seksty, Nidzkie, Buwełno i Orzysz, Warnołty, Mikołajskie, Bełdany, Guzianka Wielka i Mała, Tyrkło, Roś, Tałty, Buwełno, Ublik Mały i Wielki, Kępno, Tuchlin, Ryńskie, Kocioł, Białoławka oraz rzeką Pisę do miejscowości Wincenta.
Współpracując z WOPR, policją i strażą pożarną. Do głównych zadań należy niesienie pomocy żeglarzom na jachtach i innych jednostkach. Organizacja i rozbudowa posterunków wodnych, prowadzenie akcji informacyjnej na temat zagrożeń nad wodą, ratownictwa i nurkowania – także szkoleń z tego zakresu. MSR przeprowadza operacje ratownictwa wodnego, ochrony przeciwpożarowej na jednostkach pływających, zwalczania rozlewów olejowych i klęsk żywiołowych na terenie całego kraju.
WOPR walczy o dofinansowanie
Zgodnie z obowiązującymi przepisami Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przyznaje pieniądze na tzw. dotacje celowe, czyli zakup sprzętu, paliwa, organizację szkoleń itp. Nie ma obowiązku pokrywać wszystkich wydatków WOPR (także GOPR i TOPR) ponieważ nie jest ono jednostką budżetową.
W czasie planowania budżetu WOPR zgłasza MSWiA swoje potrzeby i przedsięwzięcia, które chce realizować. Przyznane kwoty są jednak zawsze niższe od zgłaszanych a w związku z ogólnym kryzysem cięcia objęły wszystkie służby ratownicze w kraju, również policję i Straż Pożarną. W jeszcze gorszej sytuacji znajduje się Mazurska Służba Ratunkowa, która często nie dostaje żadnych dotacji a zabezpiecza ponad 20 największych mazurskich jezior.
WOPR jako stowarzyszenie ma pełna niezależność finansową i może uzyskiwać środki od sponsorów, częściowo z samorządu lokalnego, na którym także spoczywa obowiązek dbania o bezpieczeństwo kąpiących się oraz z funduszy unijnych. Zrzesza około 76 tys. osób, z czego 70 tys. to ratownicy, dysponuje łodziami motorowymi, wiosłowymi, pontonami (ok. 1100 jednostek) i różnego rodzaju sprzętem ratowniczym.
Działają we wszystkich województwach kraju, na większych jeziorach, zalewach, rzekach, nad morzem, zabezpieczają kąpieliska, baseny i parki wodne. Dofinansowanie z budżetu państwa pokrywa około połowy potrzeb, ale niektóre jednostki muszą zdobyć około 90% funduszy, szukają ich u samorządów i firm prywatnych, organizując zawody, kursy i szkolenia. Ratownicy skarżą się że to uprawianie finansowej partyzantki, która odwraca ich uwagę od właściwych celów.
Podobnie uważa Najwyższa Izba Kontroli, zwracająca uwagę na wadliwość obecnego systemu – jest zagmatwany, nieprzejrzysty i nie zapewnia stałego finansowania. Budżet przekazuje dotacje nieregularnie, często bez dokładnego rozpoznania potrzeb.
Kąpielisko na terenie gminy lub miasta, znajduje się pod opieką władz samorządowych, które maja obowiązek zapewnić kąpiącym się bezpieczeństwo, to znaczy opłacić ratownika i wynająć dla niego odpowiedni sprzęt. Samorządy tłumaczą się jednak brakiem środków.
Brakuje przepisów wykonawczych do odpowiednich ustaw, zgodnie z prawem każda zorganizowana grupa dzieci wypoczywająca lub przebywająca w pobliżu wody powinna mieć własnego ratownika, nawet jeżeli korzysta z plaży strzeżonej. Wielu organizatorów albo nie zna przepisów albo je ignoruje, aby zaoszczędzić.
WOPR na mazurskich jeziorach
Mazury obejmują piękny, pagórkowaty teren z ponad 3000 jezior, połączonych siecią kanałów wodnych. Kanał Elbląski z zespołem 5 pochylni stanowi atrakcję w skali europejskiej. Nic dziwnego że rocznie krainę odwiedza około milion turystów a ich liczba stale rośnie.
Pracownicy Mazurskiego WOPR pilnują 486 km² powierzchni Wielkich Jezior, bazy pogotowia rozmieszczono tak, aby ratownicy mogli dotrzeć na miejsce wypadku w ciągu nie więcej niż 15 minut. Przeszkodzić może zła pogoda lub kilka wypadków jednocześnie.
Ratownicy pilnują bezpieczeństwa pływających, zajmują się ratownictwem technicznym jak odholowywanie uszkodzonych łodzi, ściąganie jednostek z mielizny, podnoszenie zatopionych z dna (odpłatnie na zlecenie właściciela), zabezpieczają regaty i inne imprezy wodne. Współpracują z różnymi jednostkami administracji rządowej, samorządowej i ochroną środowiska.
Niosą pomoc załogom jachtów turystycznych i sportowych, żaglowym, motorowym, wędkarskim i kajakowym. Prowadzą także wykłady i prelekcje na temat bezpieczeństwa na terenie Wielkich Jezior, szkolenia żeglarskie, motorowodne, nurkowe i ratownicze na wodach śródlądowych i morskich. Wspieranie rozwoju turystyki żeglarskiej przez rozbudowę portów, przystani i infrastruktury.
Powiadamia o zagrożeniach na wodzie na przykład aby zapobiec wywracaniu się jachtów, przeprowadza kontrolę jachtów czy posiadają wymagane środki bezpieczeństwa, a w przypadku żeglowania nocą jest wyposażony w światła nawigacyjne.
W 2010 r. Mazurski WOPR otrzymał sprzęt do ratowania na lodzie oraz ratownictwa wysokościowego na śluzach i tamach, akcji przeprowadzanych z mostów czy ze śmigłowca. Najbardziej niebezpieczna porą jest przełom zimy i wiosny kiedy lód staje się cienki a przybywa wędkarzy łowiących w przeręblach oraz spacerowiczów.
W zimie całodobowe dyżury pełnione są w czterech stacjach, nad jeziorem Mamry, Niegocin, Mikołajskim i Roś. Ratownicy prowadzą cykl szkoleń jak bezpiecznie wypoczywać w zimie, postępować w przypadku załamania się lodu i jakie służby najlepiej zawiadomić w razie wypadku.
Na wyposażeniu są między innymi kombinezony suche do ratownictwa lodowego, buty neoprenowe, nakładki na buty do poruszania się po lodzie, piły motorowe z dodatkami do cięcia lodu, kombinezony dla załóg poduszkowców, kolce i śruby lodowe, liny statyczne i dynamiczne oraz do zabezpieczeń nurkowych, wodoodporne latarki, szelki asekuracyjne i inne. Wraz z poduszkowcami i skuterami śnieżnymi z saniami lodowymi pozwalają na szybkie i sprawne prowadzenie akcji ratowniczych i poszukiwawczych w zimie.
Krótki zarys historii ratownictwa wodnego III
W 1945 r. reaktywowano Polski Związek Pływacki, jednak początkowo jego działalność nie była zbyt dynamiczna, kursy szkoleniowe organizowane przez związki pływackie odbywały się rzadko.
Dzięki inicjatywie D. Zagajewskiego ratowanie tonących weszło do programu nauczania AWF w 1952 r., w następnych latach wszystkie szkoły wyższe wychowania fizycznego wprowadzają szkolenia z ratownictwa wodnego. Na kursach organizowanych przez PZP i OZP dla instruktorów i trenerów pływania wprowadzono wykłady i ćwiczenia o tonących.
Ministerstwo Gospodarki Komunalnej, rozumiejąc wagę problemu, wydało zarządzenie z dnia 25 czerwca 1952 r. o warunkach korzystania z kąpielisk. Zarząd WOZP powołał Komisję Ratownictwa Wodnego.
Wprowadzono jednolite legitymacje dla ratowników II i I klasy oraz instruktorów ratownictwa wodnego, ujednolicono programy szkoleń obowiązujące na terenie całego kraju. W 1959 r. Zarząd PZP nakazał związkom pływackim powołanie Komisji Ratownictwa Wodnego, które miały organizować szkolenia dla ratowników.
Pomimo wielu dyskusji na temat konieczności powołania organizacji społecznej zajmującej się ratownictwem wodnym, dopiero 11 kwietnia 1962 r. zarządzeniem nr. 74 przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki powołano Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Większy nacisk położono od tego czasu na rozszerzenie programów szkoleniowych, zwiększenie liczby godzin i wymagań egzaminacyjnych oraz szkolenie ratowników na wodach otwartych.
Opracowanie statutu WOPR trwało do 9 października 1967 r., kiedy został zatwierdzony przez Ministra Spraw Wewnętrznych, od tego momentu Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zyskało pełnię praw. Dwa lata później na I Krajowym Zjeździe WOPR wybrano Prezesa Zarządu Głównego, Romualda Pietraszka, wiceministra żeglugi.
Pierwsze samodzielne jednostki powstały w Szczecinie, Białymstoku, Rzeszowie, Olsztynie, Zielonej Górze, Wrocławiu, Lublinie, Kielcach, Krakowie, Łodzi, Bydgoszczy, Warszawie, Poznaniu i Gdańsku.
Wprowadzono nowe stopnie: młodszy ratownik, ratownik wodny, starszy ratownik, instruktor ratownictwa wodnego WOPR, instruktor wykładowca WOPR (styczeń 1970 r.). Przeprowadzono weryfikację instruktorów ratownictwa wodnego i ratowników II i I klasy.
Od 1971 r. rozpoczęła się współpraca z FIS, trwająca do tej pory, nawiązano także współpracę z Towarzystwem Anastezjologów Polskich, co pozwoliło ulepszyć metody reanimacji.
WOPR ostrzega przed kruchym lodem
Każdego roku WOPR organizuje w całym kraju pokazy jak uniknąć wypadku na zamarzniętych wodach a także wydostać się spod lodu, w razie załamania tafli. Ostrzegają aby zachować rozwagę wybierając się zimą na spacer lub wędkowanie nad przeręblą.
Ratownicy pokazują jak samemu wydostać się spod lodu a także pomóc innej osobie używając każdej przydatnej rzeczy jak gałęzie, deski, linki czy nawet sanki. Zwykle w takich sytuacjach nie ma czasu aby czekać na pomoc WOPR lub straży pożarnej.
W zimie do akcji tego typu świetnie nadają się psy-ratownicy, mają inne rozłożenie masy ciała niż ludzie, dlatego mogą stąpać po cieńszym lodzie, są również bardziej wytrzymałe na zimno.
Lód nie wszędzie jest takiej samej grubości a jego wytrzymałość zależy od temperatury, najbardziej niebezpieczny jest podczas chwilowych ociepleń a także w marcu, kiedy przychodzą roztopy.
Świeży, tzw. czarny lód na wodach stojących mający 5 do 7 cm może utrzymać jednego człowieka, nie należy jednak po nim chodzić. Na grubości 10 cm może stać w miejscu dwóch ludzi, jest to minimalna grubość na której bezpiecznie jest wędkować.
Lód 12 centymetrowy pozwala na bezpieczną jazdę skuterem śnieżnym, motorem i bojerem, warstwa 20-30 cm utrzyma samochód osobowy. Lód szary lub śniegolód może mieć mniejszą wytrzymałość nawet o połowę, na wodach płynących o około 20 %, śnieg ma właściwości izolujące i wzmacniające ale zasłania pęknięcia ciśnieniowe i miejsca z otwartą wodą.
Na jeziorach należy uważać na szczeliny powstające podczas wahań temperatury, tworzą się co roku w tych samych miejscach (szczególnie jeśli na dnie znajdują się przeszkody), pęknięcie może spowodować silny wiatr lub przedostające się pod powierzchnię powietrze.
Ujścia ścieków, cieplejsze od reszty wody zamarzają tylko przy skrajnie niskich temperaturach, także w pobliżu mostów gdzie występują prądy i zbierają się spaliny samochodowe – lód w takich miejscach jest niebezpieczny.
Wiosną pod działaniem słońca i wiatru zwarta, krystaliczna struktura lodu zaczyna dzielić się na wąskie i długie kryształy ułożone w tzw. szpilki, dlatego nawet gruby lód jest wówczas kruchy i niebezpieczny.
Zbiorniki z wodą stojącą zamarzając i rozmarzają począwszy od brzegów gdzie wiatr gromadzi krę, pod wpływem minusowej temperatury łączą się ze sobą tworząc jednolitą, chropowatą powierzchnię, mniejsze od razu na całej powierzchni. Początkowo tworzy się cieńsza warstwa, która z czasem przyrasta, na środku jest zazwyczaj najsłabsza.
Krótki zarys historii ratownictwa wodnego II
W edykcie znajdował się opis tzw. metody Eliasza, opracowanej przez nadwornego lekarza króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Franciszka Kurcyusza, zamieszczony w jego dziele Opis chorób Prędkiego ratunku potrzebujących…
Kraków był pionierem w organizowania pomocy dla tonących, pierwsze swego rodzaju pogotowie ratunkowe powstaje pod koniec XVIII wieku. W nieodległym Lwowie w 1820 r. ukazuje się książka Nauka i sztuka Pływania zajmująca się problemami pomocy tonącym, holowania do brzegu i przedmiotom pomocnym w tym celu.
Ważnym tytułem była wydana w 1839 r. w Warszawie przez Radę Lekarską Królestwa Wiadomości o ratowaniu osób w stanie pozornej śmierci będących albo nagłą utratą życia zagrożonych pod redakcją A. Janikowskiego. Podkreślano potrzebę usunięcia z dróg oddechowych ciał obcych w przypadku ratowania osób wyciągniętych z wody i przywrócenie oddychania.
Z inicjatywy prawnika i dziennikarza Józefa Radwana w 1898 r. powstaje pierwsze na ziemiach polskich Cesarskie Towarzystwo Ratowania Tonących w Kaliszu, składające się początkowo z 99 członków. Wkrótce z inicjatywy Komitetu Kaliskiego Towarzystwa zostaje wydane Jak ratować tonących Leona Wernica. Książka nie tylko opisywała metody ratowania tonących, ale także wskazówki jak nie dopuścić do takiego wypadku.
Tymczasem w Warszawie działało Petersburskie Towarzystwo Ratowania Tonących, złożone z 63 członków. Utrzymywało ratowników na posterunkach wodnych przy ul. Leszczyńskiego i w pobliżu mostu kolejowego.
Kolejną ważną datą w historii polskiego ratownictwa jest rok 1926, kiedy na posiedzeniu Zarządu Polskiego Związku Pływackiego powołano Komisję Do Spraw Ratownictwa w Siemianowicach. Rok później Komisja ogłosiła 29 czerwca Dniem Ratownika, w którym należy organizować szkolenia i pokazy z zakresu ratownictwa. Rozpoczęto szkolenia ratowników wyznaczając kadrę instruktorską w okręgach: warszawskim, bielskim, giszowieckim, lipińskim, mikołowskim i świętochowickim.
Potem szkolenia odbywały się w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie pod kierownictwem Kazimierza Laskowskiego, przeszkolonego w ratownictwie w Holandii. Kursy organizowanie były również w Gdyni, ostatni w 1938 r.
Krótki zarys historii ratownictwa wodnego I
Pierwsze towarzystwa dla ratowania zdrowia i życia tonących zaczęto zakładać w XVIII wieku. W 1767 r. w Amsterdamie powstaje Matschappy Tot Redding von Drenkelingen czyli Towarzystwo Ratowania Tonących, dwa lata później w Niemczech założono Hamburskie Zakłady Ratownictwa.
Stowarzyszenia były nie tylko modne ale i potrzebne, w latach 1772-1774 powołano liczne w największych miastach Europy jak Londyn, Paryż, Wiedeń, a także mniejszych jak Lille we Francji, Wenecja i Kopenhaga.
Problemem zapewnienia odpowiedniej wentylacji podczas udzielania pierwszej pomocy zajęli się lekarze, w 1776 r. profesor medycyny w Glasgow i Edynburgu oraz Lord Cathacart opisują szczegółowo intubację tchawicy i metodę wentylacji płuc.
Bardziej powszechny charakter ma wydana w 1799 r. Gimnastik für die Jugend w której autor, Guts-Muths, wiele miejsca poświęca ratownictwu wodnemu.
W XIX w. w Anglii powstaje Royal Human Society, propagujące ratownictwo wodne. Jego członkowie doktor Marschall-Hall, doktor Silvester i doktor Howard opracowali i upowszechnili metody sztucznego oddychania.
W tym czasie francuskie Towarzystwo Ratunkowe założone przez Raymonda Pitet, rozpoczyna działania w celu utworzenia międzynarodowej organizacji zrzeszającej ratowników z całego świata.
Pierwszy Międzynarodowy Zjazd Towarzystw Ratowniczych w 1879 r. w Marsylii, postanawia zgrupować wszystkie towarzystwa w jednej organizacji stworzonej w tym celu.
W 1908 r. w Berlinie ma miejsce kongres, któremu przewodniczy profesor Fryderyk Esmarck a dwa lata później kolejny w Saint-Quen, powołując Międzynarodową Federację Ratownictwa (od 1952 r. Międzynarodowa Federacja Ratownictwa, Niesienia Pomocy i Sportów Użytkowych).
Idea ratownictwa wodnego w Polsce także jest stara, już w 1775 r. dzięki staraniom księcia Czartoryskiego wydano książkę O ratowaniu tonących, a we Wrocławiu ogłoszono „Edykt Prędkiego Ratowania przez nagłe wypadki zaginionych w wodzie…” wydany przez rządzącego wówczas Śląskiem króla pruskiego Fryderyka II. Miał duże znaczenie w rozpowszechnieniu idei nowoczesnego ratownictwa, szczegółowo omawiał metody i techniki ratowania tonących, nadał także ratownictwu status prawny.
Opolski WOPR
Posiada drużyny w Opolu, Dobrzeniu Wielkim, Lipnie i Turawie (nad jeziorem Dużym i Średnim).
Oddziałem opolskiego WOPR jest także Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w Kędzierzynie – Koźlu, działające na terenie powiatów: Głupczyce, Strzelce Opolskie, Krapkowice, Olesno i Kędzierzyn – Koźle. Pracuje tu około pięćdziesięciu ratowników etatowych i 30 społecznych.
W czerwcu organizowane są Mistrzostwa Województwa Opolskiego w Ratownictwie Wodnym. Ratownicy i strażacy często biorą udział we wspólnych szkoleniach oraz pokazach, uczą się między innymi ratowania w warunkach powodziowych, organizują także Warsztaty.
Organizowane są kursy na stopień Młodszego Ratownika, Ratownika oraz Ratownika wodnego, kursy motorowodne na Sternika Motorowodnego, Starszego Sternika Motorowodnego i Instruktora.
Kursy dla płetwonurków obejmują stopień podstawowy i zaawansowany, nurkowanie nocne oraz w złej widoczności, nawigacji podwodnej (przy wykorzystaniu kompasu oraz znaków orientacyjnych na dnie), nurkowaniu w skafandrach suchych (uzyskanie pływalności zerowej i postępowanie w sytuacjach awaryjnych), nurkowaniu w zbiornikach pokrytych lodem, nurkowania głębokiego (do 40 metrów), na wrakach.
Kursy przygotowujące już zaawansowanych nurków do eksploracji wraków trwają średnio 3 do 4 dni, w tym około 4 godzin zajęć teoretycznych i minimum 4 godziny zajęć praktycznych.
WOPR szkoli także ratowników przedmedycznych z zakresu zabiegów podstawowych jak: resuscytacja, obsługa automatycznych defibrylatorów zewnętrznych, rozpoznanie zagrożenia życia, zastępcza wentylacja przy użyciu maski twarzowej, pośredni masaż serca (ucisk klatki piersiowej), algorytm postępowania w przypadku obecności ciała obcego w drogach oddechowych, z pozycji bocznej bezpiecznej.
Organizowane są także szkolenia przygotowujące do egzaminu z zakresu Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy dla ratowników WOPR, zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym z dnia 8 września 2006 r. i Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie kursu z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy z 19 marca 2007 r. Mają one na celu przygotowanie ratowników jednostek współpracujących z Państwowym Ratownictwem Medycznym w czasie akcji ratowniczych, szczególnie udzielania pomocy w stanie nagłego zagrożenia zdrowia w miejscu zdarzenia do czasu przyjazdu karetki pogotowia.
Poduszkowce ratują życie w całym kraju II
Obecnie Mazurski WOPR posiada już 3 poduszkowce, ostatni otrzymał w grudniu 2010 r., zakupiony dzięki dofinansowaniu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wszystkie skonstruowano w Instytucie Lotnictwa w Warszawie.
Typ PRC 600 M ma udoskonalony napęd, większą kabinę, lepsze zdolności manewrowe oraz prędkość od 70 km/h na wodzie do 100 km/h na lądzie. Poduszkowce stacjonują w Skłodowie, Wierzbie i Giżycku.
Pojazdy zdobywają coraz większą popularność na całym świecie – w ratownictwie wodnym, lodowym, powodziowym, na wodach szybko płynących.
Policja rzeczna w Warszawie używa ich na Wiśle od dawna, patrolują rzekę w zimie. Polska Straż Graniczna otrzymała dwie łodzie do patroli na Zalewie Wiślanym.
W związku z tym, że pojazd unosi się na około 3 cm poduszce powietrznej, jazda jest płynna pomimo nierówności terenu. Na wodzie małe fale są niezauważalne, jednak większe trzeba pokonywać umiejętnie. Na lądzie radzi sobie z nachyleniem do około 20% przy starcie, rozpędzony pokonuje wzniesienia łatwiej. Wykonany w technologii kompozytowej z kadłubem wzmocnionym okuciami, jest odporny na korozję i złą pogodę.
Poduszka powietrzna powstaje kiedy wentylator zasysa powietrze z otoczenia i wtłacza pod spód pojazdu, sprężane jest wewnątrz komory powstałej pomiędzy dnem, gruntem i elastycznym fartuchem – unosząc łódź. Kiedy komora wypełni się powietrzem a pojazd uniesie na odpowiednią wysokość, nadmiar powietrza wydostaje się na zewnątrz.
Poduszkowce większe, mieszczące do 12 osób, ze względu na bezwładność w poruszaniu są wykorzystywane na większych jeziorach i rzekach, mniejsze do 4 osób na niewielkich akwenach. Warto jest go wyposażyć w słuchawki z intercomem ponieważ wszystkie poduszkowce działają głośno i utrudniają komunikacją. Nie sprawiają problemów z cumowaniem, pojazd wylatuje na ląd sam i osiada w dowolnym miejscu, nawet jeżeli brzeg jest stromy (może nawet wlecieć na przyczepę samochodową).
Olsztyńska policja od 2007 r. posiada poduszkowiec wyprodukowany przez polską firmę z Mysłowic. Wyposażony jest w czeski silnik o mocy 80 kM i szybkości 100 km/h na wodzie (120 km/h na lądzie). Mieści do 7 osób, jednak najlepiej działa z trzema pasażerami na pokładzie.